Styczeń, luty, marzec i.... już kwiecień. Miesiące mijają jak szalone, a wraz z nimi następne kolejki. Trwający rok zdecydowanie układa się po myśli Arkowców. Ci nie przegrali bowiem żadnego pojedynku od października - nie licząc pucharowej potyczki z Piastem Gliwice, a więc przedstawicielem najwyższej klasy rozgrywkowej. Ostatnia ligowa porażka miała miejsce kilka dni wcześniej. Wówczas po niezłej rywalizacji w Niecieczy Arka musiała ostatecznie uznać wyższość gospodarzy. Od czasu wspomnianych dwóch niepowodzeń żółto-niebiescy są nie do zatrzymania. Nie polegli w ani jednym oficjalnym meczu, ba!, nawet w zimowych sparingach. Znakomita forma przynosi spodziewane korzyści, lecz na zwieńczenie jej awansem, trzeba jeszcze poczekać. Trzymajmy zatem kciuki za piłkarzy. Wspierajmy ich na każdym kroku, a wspólnie dostaniemy to, o czym marzymy. Razem po awans! Najbliższym przeciwnikiem podopiecznych Dawida Szwargi będzie Kotwica Kołobrzeg. Zapraszamy na zapowiedź piątkowej rywalizacji. 

 

 

c515e3cc_kotwica-vs-arka.jpg

 

Kołobrzeska Kotwica to walczący o pozostanie w lidze beniaminek rozgrywek. Początek trwającej kampanii mogła zaliczyć do udanych. Po pierwszych sześciu kolejkach zgromadziła na koncie 11 oczek, przegrywając przy tym tylko jedno spotkanie. W między czasie awansowała do II rundy Pucharu Polski. Jednak jednocześnie z upływem czasu zaczęły się schody. Drużyna z województwa zachodniopomorskiego od tamtego momentu zainkasowała 10 punktów, które przełożyły się na zwycięstwo oraz 7 wyników remisowych. Nie najgorzej poszło jej w Pucharze Polski, gdzie doszła do III rundy. Na ścieżce stanęła Puszcza Niepołomice. "Żubry" odprawiły Kotwicę i ta mogła skupić się już w pełni na ligowych zmaganiach. Aktualne położenie biało-niebieskich nie powoduje spokojnego snu u ich kibiców. Czternasta lokata w tabeli - z identycznym dorobkiem punktowym co Chrobry Głogów czy Warta Poznań (21) - wydaje się problematyczna. Klub raczej do ostatnich chwil sezonu będzie się bił o utrzymanie. A to nie jedyny kłopot, jaki ma na głowie. Niedługo przed startem rundy wiosennej Komisja Ligi zawiesiła klubowi licencję na kontynuowanie gry. Wszystko z powodu nieuregulowanych płatności. Zarząd Kotwicy postanowił odwołać się od tej decyzji. Zarówno Lechii, jak i Kotwicy ponownie się upiekło - sankcje zdjęto. Kara w postaci zakazu transferowego z jednoczesnym ograniczeniem rejestrowania nowych zawodników do końca kampanii została podtrzymana, lecz nie na stałe. W połowie marca działacze "Kotwy" spłacili długi i równocześnie odblokowali możliwość sprowadzania nowych twarzy. Po zdjęciu zakazu transferowego ogłoszono 6 ściągnięć. Do Kołobrzegu zawitało pięciu obcokrajowców plus Polak. Daniel Skiba, Mykola Musolitin oraz Denys Favorov to gracze, którzy przed dołączeniem do zespołu nie mieli pracodawcy. Pozostali - przeciwnie. W tym kręgu wymienimy Yudaiego Navate (z Dębu Dębno), Catalina Cucosa (z Kołosa Kawalinka) i Vsevoloda Sadovskiyego (z Ordabasy Szymkent). Ukrainiec Favorov zapisał ostatnio premierowe trafienie. Nastąpiło ono w przegranym 1:2 starciu z Wisłą Kraków. Klub wciąż ledwo wiąże koniec z końcem. Usytuowanie Kotwicy jest na tyle beznadziejne, że w tym roku nie raz przystąpiła do spotkania mając do dyspozycji 13 - 14 piłkarzy (zaledwie 2 - 3 na ławce rezerwowych). Przykładowo w domowej potyczce ze stołeczną Polonią nie miał, kto wejść. W polu wystąpił zatem... Kacper Krzepisz, dobrze znany nam bramkarz, który w przeszłości reprezentował barwy Arki. "Krzepo" przez paręnaście minut biegał po murawie. Niecodzienna i zarazem kuriozalna sytuacja.

 

Ryszard Tarasiewicz kiepskimi wynikami przypłacił posadę trenera.. W styczniu na stanowisko pierwszego szkoleniowca powołano Piotra Tworka. Pod jego wodzą Kotwica dalej pozostaje bez wygranej. W tegorocznych sześciu rywalizacjach czterokrotnie dzieliła się oczkami, z kolei 2 razy schodziła z boiska pokonana. W debiucie zremisowała na własnym podwórku ze Stalą Stalowa Wola 1:1. Potem w Rzeszowie miejscowa Stal miała uniesioną rękawicę w górze, kiedy to wygrała 1:0. W następnych trzech pojedynkach nie wyłoniono zwycięzcy. Kołobrzeżanie mierzyli się kolejno z ŁKS-em Łódź (0:0), Polonią Warszawa (2:2) i Zniczem Pruszków (0:0). 28 marca Kotwica wybrała się do Krakowa na mecz z Wisłą. W 51. minucie sensacyjnie objęła prowadzenie. Fovorov wykorzystał rzut karny. Zadowalająca sytuacja nie trwała długo. W ciągu kwadransa gospodarze zdołali wpakować dwa gole, które pomogły zwyciężyć. W samej końcówce czerwony kartonik obejrzał wymieniony wyżej Denys Favorov. Ten kolor kartki wyklucza go z udziału w spotkaniu z Arką. Jeśli już mowa o pauzujących to jutro w gronie żółto-niebieskiej maszyny nie ujrzymy zarówno Hide Vitalucciego, jak i Juliena Celestine. Obydwaj cały czas odbywają przymusową absencję za przewinienia w Łęcznej. Japończyk po zbliżającym się dużymi krokami piątkowym starciu wróci do kadry meczowej. Julien musi czekać przynajmniej do 27. kolejki. Zagramy wtedy na wyjeździe z Chrobrym Głogów. Zimą z kołobrzeskim klubem rozstało się trochę nazwisk. Chodzi m.in. o Jonathana Juniora (w tej edycji 3 bramki + asysta), Nicolasa Rajsela (asysta), Desire'a Segbe'a (2 trafienia), Marcela Bykowskiego (3 bramki) czy Piotra Witasika, podstawowego stopera. Zapomnieć rzecz jasna nie wypada o Zvonimirze Petroviciu. Bośniacki defensywny pomocnik przed przenosinami do Arki grał w Kotwicy pierwsze skrzypce. Za uzyskane od trenera zaufanie odwdzięczył się dwoma bramkami i asystą w lidze. Dorzucił też gola w PP. 24-latek, odkąd przybył do Gdyni, zagrał w czterech spotkaniach. Bliski zdobyczy bramkowej był w Chorzowie, gdzie przy stanie 0:0 podszedł egzekwować jedenastkę. Uderzył jednak zbyt lekko, by zaskoczyć golkipera Ruchu. Ten wyszedł z tej konfrontacji zwycięsko. Po tamtym meczu Zvonimir ani razu nie powąchał placu gry. 

 

Drużyna biało-niebieskich do siatki rywali znalazła drogę raptem 19 razy. Dla porównania: Arce ta sztuka udała się prawie 50-krotnie. Do skromnego dorobku "Kotwy" większe cegiełki dołożyli Michał Kozajda (3), Mateusz Cywiński (2), Desire Segbe Azankpo (2), Leon Kreković (1+3 asysty) oraz łączony jakiś czas temu z Arką Volodymyr Kostevych (1+2 ostatnie podania). Ulubioną formacją trenera Tworka jest ta z czterema obrońcami, przed którymi pokazuje się dwójka defensywnych pomocników. Przed nimi widnieje ofensywne trio złożone z dwóch skrzydłowych i jednego zawodnika pozostającego w środku. Ponadto w ataku dostrzegamy osamotnionego napastnika. W przypadku Arki sprawdził się wariant przesunięcia Tornike Gaprindahsviliego na pozycję nr 8. Wartość udowodnił również Dawid Kocyła, który będąc wystawionym na przednim wahadle, nie próżnował. Najlepszymi strzelcami żółto-niebieskich są następujący gracze: Szymon Sobczak (10 bramek + 2 asysty), Michał Marcjanik (5 goli + 4 asysty), Joao Oliveira (5 trafień + 2 asysty), pauzujący Hide Vitalucci (4 gole), czy Kacper Skóra z 3 bramkami na koncie. Spośród kreatorów i tych, którym strzelcy zawdzięczają trafienia, wyróżnimy Gruzina Tornike (7 ostatnich podań), Marca Navarro (6), czy kapitana Dawida Gojnego, który takowych zagrań zgromadził dotychczas 3. W liczbie czystych kont to Damian Węglarz wygrywa z rosłym Markiem Koziołem. Jest w tej statystyce bowiem 11 do 7 dla bramkarza Klubu Marzeń Miasta z Morza. 

 

Między Arką a Kotwicą doszło do zaledwie trzech pojedynków. Ostatni, jednocześnie mega pamiętny, miał miejsce we wrześniu 2024. Arkowcy nie okazali żadnej litości wobec przeciwników, których - stwierdzając wprost - rozdeptali. Wynik 5:0 mówił sam za siebie. Poprzednie starcie odbyło się niemalże 24 lata temu - w maju 2001 roku. Wówczas padł bezbramkowy remis na terenie oponenta. Był to mecz rewanżowy; kilka miesięcy wcześniej - podczas rundy jesiennej - Arka wygrała 3:0 za sprawą przyznanego jej walkowera.

 

Czekamy więc na rozpoczęcie tego emocjonującego spotkania. Tym razem naszym kibicom nie będzie niestety dane zobaczyć tego widowiska z perspektywy trybun. Kotwica, w obawie o swoje bezpieczeństwo, zamknęła bowiem sektor gości. Na głównego rozjemcę wytypowano Tomasza Marciniaka, arbitra pochodzącego z Płocka. Jego gwizdek po raz pierwszy zabrzmi w piątek o godzinie 20:30. Areczko, tylko zwycięstwo! Liczymy mocno na głębokie zatopienie Kotwicy. Mimo wszystko warto zachować spokój. Wiadomo, jesteśmy zdecydowanym faworytem, lecz w piłce nożnej nigdy niczego nie można przewidzieć na 100%. Trzeba po prostu zrobić swoje. Gdyńscy Wikingowie gryzą trawę do samego końca!